• Wpisów:59
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:40
  • Licznik odwiedzin:29 824 / 2076 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W końcu dochodzi do tego, że z własnym życiem nie jesteś w stanie zrobić niczego konstruktywnego. Płaczesz coraz częściej, już nawet bez powodu. Oczy masz jakieś inne, dłonie zimne. Nie masz żadnych planów na przyszłość, nawet na nadchodzący dzień. Czujesz już tylko ogromne rozczarowanie i smutek. I nic więcej innego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie mogę w nocy spać. To chyba już szósty dzień z rzędu. W uszach szumi mi krew i znajome dźwięki sleep patry People. Czuję siłę uderzeń mojego serca, słyszę własny oddech. W żołądku jakiś dziwny ucisk, myśli niepoukładane, poplątane. Przewracam się tylko w łóżku, nie mogąc znaleźć wygodnej pozycji. Po ciele rozchodzi się niebezpieczne ciepło. Każda komórka mojego ciała krzyczy o Twój dotyk. Czuję się jak chora. Nieuleczalnie chora. Nie prosiłam się o to. Po raz kolejny życie rozczarowało. Choć tym razem, raczej w ten dobry sposób. Więc teraz nasuwa się milion pytań. Jak poznać, że człowiek jest szczęśliwy? Choć może inne, ważniejsze. Jaka jest definicja szczęścia ludzkiego? Bo przecież nie drugi człowiek..
 

 
Nie jestem szczęśliwa. Ostatnio w mojej głowie pojawiasz się nazbyt często. Właściwie jesteś tam cały czas, nieustannie o Tobie myślę. W sercu ciągle mam świeże rany po twoim odejściu, a oczy moje jeszcze nie zdążyły wyschnąć. Minął już miesiąc, a ja jak więzień wciąż czekam na Ciebie, aż wrócisz. Unieszczęśliwia mnie nie sama przeszłość, ale nieustanne myślenie o niej. I wytykanie sobie dlaczego zrobiło się tak a nie inaczej, zastanawianie się co by było gdyby, nieprzespane noce. To na prawdę męczące, takie życie tym co było, a nie tym co jest. Chcę się uwolnić. Teraz tak na prawdę tylko Ty, wiążesz mnie zbędnym balastem wspomnień, moje obecne życie z dawnym. Chcę się uwolnić od Ciebie, bo póki mieszkasz w moim sercu, w mojej głowie, nie potrafię żyć.
  • awatar suicide †.: Przechodziłam przez to, wiem co czujesz. Najgorsze właśnie jest to,że ilekroć wracasz do przeszłości zawsze musisz wytknąc wszystko to, co zle zrobilas. Ale zaraz to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że widząc go nie wiesz jak się zachować, serce mało co ci nie wyskoczy, nogi uginają, aa do oczu napływaja łzy. Ale nie wiesz czy to łzy szczęscia, ze go ujrzalas, czy to łzy tesknoty..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chcę jednego, konkretnego, prawdziwego końca. Ile razy może kończyć się życie człowieka? Jestem chyba nieśmiertelna. Czekam na zakończenie, które będzie dobitnie postawioną kropką, a nie kolejnym przecinkiem, namawiającym mnie do zapomnienia o zbędnym balaście wspomnień, którym jest stare życie. Którym jesteś Ty. Niejednokrotnie wszystko zmierzało ku otchłani, skąd mam wiedzieć, że nie umieram właśnie teraz? Śmierć jest lekka, w porównania do nieustannych zakończeń i pożegnań. Tak. Śmierć może być dobra.
 

 
Żałuję, że Cię tu teraz nie ma.
Że nie trzymasz mnie za rękę, nie głaszczesz po włosach.
Pamiętasz, obiecywaliśmy sobie, że będziemy zawsze, że całe zło tego świata nas nie dosięgnie, że Ty będziesz dla mnie jak ja dla Ciebie.
Minął już cały miesiąc.
Mam suche oczy i suche serce.


Kochanie, miłość zawsze nas podzieli.
 

 
Czuję braki.
Moje kości są dziurawe.
Dlatego spadam.
Sama ciągnę się ku ziemi.
Kupię sobie grób kłamstwami.
I mimo wszystko liczę na to
że serce pierwsze stanie.
 

 
Zrzucam z siebie Morfeuszową płachtę.
Wyłaniam się z otchłani.
Otwieram powieki -
Jest szaro.
Słońce ukryło się za gęstymi chmurami.
Moje serce krwawi czernią.
Staję na krawędzi nieba.
Widzę jak moja wolność znika.
Zamykam ją w klatce.
Nigdy nie pragnęłam śmierci we śnie.
Zabieram ją ze sobą.
Oczy moje wciąż wilgotne od łez
Pozwalają mi wrócić do domu.
 

 
Całe dnie gnijemy w łóżkach by wieczorami wypłakiwać sobie oczy. Cierpimy za rany które nie są nasze. Nosimy w sobie wspomnienia i słowa, które od bardzo dawna nie są aktualne. Patrzymy na świat z oddali, z własnej perspektywy nie ingerując w rzeczy bezpośrednio nam zagrażające. Umieramy.
 

 
Nie jesteśmy szczęśliwymi ludźmi.
 

 
Nikt chyba nie powienien mi się dziwić. To nie jest tak, że nie chcę by było dobrze. Ostatnio po prostu nie jest dobrze. Jest bardzo źle. Tak źle, że nie mogę tego psychicznie wytrzymać. Mogłabym krzyczeć, a żaden człowiek nawet nie zwróciłby na mnie uwagi; nikt by nie usłyszał. Czuję się jakbym była sama. Jakby nie było dla mnie nikogo. Cieżko się mi oddycha. Powietrze jest jakieś ciężkie. Nie mogę dłużej patrzeć jak wszystko na czym mi zależało popada w ruinę. Tak. Dzisiaj jest dobry dzień na to by umrzeć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nienawidzę jej. Choć pewnie nie zawsze tak było. W dzieciństwie na pewno kochałam matkę, tak jak każde inne dziecko własną rodzicielkę. Nie umiem określić co się od wtedy zmieniło. Ona się na pewno zmieniła. I ja również się zmieniłam. I choćbym chciała, nie wiem jak mocno, nie uważam jej już za matkę. Ona nie jest złą osobą. Tyle tylko, że ja nie widzę w niej dobrych rzeczy. I wiem, że to może świadczyć o tym, że jestem złym człowiekiem, ale nie potrafie już przy niej żyć. Jest dla mnie ciężarem. Murem, stojącym między życiem jakiego chce; tym dobrym dla mnie, a tym które za jej zasługą jest potworne.
 

 
Lubię Cię mieć przy sobie. I lubię słuchać jak do mnie mówisz. Lubię jak mówisz, że mnie lubisz. Tak czasem myślę, ile dla mnie znaczysz. Ale kiedy Ciebie zbyt długo nie ma, zaczynam myśleć o czym innym. Sama już nie wiem jak to jest. Nie można być trochę smutnym i trochę szczęśliwym. Po prostu nie można. Te dwie rzeczy wykluczają siebie nawzajem. To tak jakby.. nie mam nawet porównania, żadnego punktu zaczepienia. Jesteś albo smutny, albo szczęśliwy. To bardzo proste. I na nic tu mówienie, że źle mi tylko w samotności.
 

 
Masz wszystko. Przyjaciół, marzenia i jakieś plany na przyszłość. Jednak nie jesteś szczęśliwy. Problem jest taki, że pragniesz czegoś innego, ale sam nie wiesz jeszcze czego. Zaczynasz myśleć. Dużo myśleć. Myśleć o tym co mogłeś zrobić, powiedzieć. Analizujesz wszystko, próbując znaleźć choć najdrobniejszy błąd. Zagłębiasz się we własny umysł, szukając odpowiedzi w wspomnieniach. Stajesz się coraz bardziej smutny. Dostrzegasz jak absurdalnie było zaplanowane twoje życie. Dziwisz się samemu sobie, że byłeś aż tak naiwny. W końcu rozumiesz, że nic nie będzie dobrze, że już zawsze będziesz czuć się samotnie.



/zdjęcie moje, z dnia 23 Maja 2013
  • awatar delicious: nigdy nie jest w pełni dobrze, zawsze czegoś nam brakuje, zawsze chcemy czegoś, czego nie mamy, nie doceniamy tego, co jest wokół nas, gdybyśmy w przeszłości podjęli inne decyzje, a nasze życie wyglądało by kompletnie inaczej, załóżmy nawet, że lepiej, to i tak w końcu zaczęlibyśmy czegoś żałować - taka ludzka natura
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I jesteś smutny, samotny i nieszczęśliwy. Aż w końcu, pewnego dnia pojawia się niesamowita osoba, dzięki której zapominasz jak dotychczas wyglądało Twoje życie. Nie pamiętasz o wszystkich błędach, pomyłkach i przepłakanych nocach. Myślami wybiegasz tygodniami naprzód, ponieważ nie chcesz tracić żadnej cennej chwili. Wreszcie czujesz, że masz swoje miejsce, że jesteś komuś potrzebny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Palę wszystkie mosty, które zbudowaliśmy razem;
Będę oglądała jak dławisz się sercami, które łamiesz;
Zostawiam w spokoju każde słowo, które wypowiedziałeś.
  • awatar knife: jak tu klimatycznie.. łał *-*
  • awatar delicious: zostawiam wszystko, co kiedykolwiek nas łączyło
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Każdy z nas czegoś żałuje. Każdy z nas w
nieodpowiednim momencie powiedział kilka słów
za dużo. Każdy z nas, chociaż raz powiedział “nie”,
wtedy, gdy serce tak cholernie błagało o “tak”. Każdy
z nas wybrał niewłaściwą drogę, niewłaściwego
człowieka u boku i niewłaściwe emocje. To nic złego popełniać błędy - przecież jesteśmy tylko ludźmi.
 

 
Powiedź mi, kiedy usłyszysz moją ciszę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
drugi maja dwa tysiące trzynastego roku. jedenasta czterdzieści osiem.

Masz dziś urodziny. Zadzwoniłam chwile przed północą, by mieć pewność, że to właśnie ja pierwsza złożę Ci życzenia. Wiem, że to egoistyczne z mojej strony. Miło było słyszeć Twój głos. Śmiałeś się. Chyba z 8 minut. Uwielbiam kiedy się śmiejesz. Jesteś niesamowity. I chyba już za późno, by zabronić się sobie zakochać.
 

 
Ostatnio tych gorszych dni jest podejrzanie zbyt wiele. Już nawet nie pamiętam, jakie były "te lepsze". Ostatnie dni, tygodnie, miesiące zdają się zlewać w jedno. Wszystko przebiega według ściśle określonego schematu, jakiekolwiek błędy nie mogą mieć miejsca. Jednak ciągle chodzę smutna, przygnębiona. Chyba oczekuje zbyt wiele. Nie umiem stwierdzić co się zmieniło. Cóż, może problem tkwi w Moich Oczach. Wszystko wygląda tak jak dawniej, ale nie wywołuje nawet najmniejszej radości.
 

 
Nieprawda, że czas leczy rany i zaciera ślady. Może tylko łagodzi przykrywając wszystko osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Ale to, co kiedyś bolało, w każdej chwili jest gotowe przebić się na wierzch i dopaść. Nie trzeba wiele, żeby przywołać dawne strachy i zmory. Gdyby nawet trwały w ukryciu, zepchnięte na samo dno, to przecież gniją gdzieś tam, na spodzie, i zatruwają duszę, zawsze pozostawiając jakiś ślad - w twarzy, w ruchach, w spojrzeniu - tworzą bariery psychiczne, kompleksy. Nie pomoże wódka, nie pomoże szarpanie się w skrajnościach, od usprawiedliwiania do potępiania.
 

 
Problem nie tkwi w tym, że nie nienawidzę ludzi, lecz w tym, że zbyt szybko się do nich przywiązuję.
 

 
Kiedy ktoś od Ciebie odchodzi, wcale najgorsza nie jest fakt, że wielka miłość się skończyła, czy bolesna tęsknota. W ułamku sekundy dociera do Ciebie, że to już koniec, ale tylko dla Ciebie. Całe życie będzie biegło dalej, od nowa. Cała idealnie zaplanowana przyszłość i wszystkie plany znikają. To co miało być na zawsze, rozpada się, szybciej niż zaczęło. Słowa płynące z ust nie brzmią już tak samo, nie słychać w nich ani odrobiny czułości. Oczy wydają się być ciemne, przygaszone, nie ma w nich tych iskierek, całego zapału. Uczucia są inne, cała gorąca miłość znika, nie wiadomo gdzie. Przeszłość rozpłynęła się, nie jest niczym ważnym. Zostajesz sam, ze świadomością własnej słabości.
  • awatar skeleton: dokładnie tak się czułam kilka miesięcy temu, wspaniale to opisałaś.
  • awatar krzyki.ciszy: Ta świadomość powinna być przerwana..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiem, że tyle razy prosiłeś, bym w końcu przestała się krzywdzić, choć chce tego równie mocno jak Ty jest to bez skuteczne. Mogę Cie teraz już tylko przepraszać i mieć pieprzoną nadzieje, że przestanie Ci zależeć, że zapomnisz jak wyglądam, że znikną z twojej pamięci wszystkie moje słowa.
 

 
Wiedziałem to przez całe życie, to zabawne. Wyrosłem z tego dopiero rok temu i stałem się takim człowiekiem, jakimi zawsze gardziłem. Przez cały okres gimnazjum podczas drogi powrotnej ze szkoły uważnie patrzyłem na trawę, usilnie pragnąc ujrzeć tam czarny notes. W głowie byłem bogiem, byłem ponad każdym, moje cele i priorytety miały idealistyczną barwę, chciałem być wszystkim i mieć wszystko. Byłem przekonany o moich ponadprzeciętnych możliwościach intelektualnych, o niesamowicie rozwiniętej inteligencji emocjonalnej, o łatwości z jaką przychodziło mi manipulowanie innymi. Wszystkie relacje interpersonalne były dla mnie czymś w rodzaju testu, sprawdzianu, czy podołam; czy będę potrafił perfekcyjnie udawać kogoś, kim nie jestem, czy zdobędę czyjeś zaufanie szybciej, niż przewiduje to norma, czy uda mi się wywrzeć określony wpływ na poszczególne jednostki. Nie przywiązywałem się, nie miałem szczególnych wymagań wobec innych, patrzyłem na nich pobłażliwie dziwiąc się, że są w stanie chodzić i mówić jednocześnie. Ja byłem wyjątkowy. Kreowałem sobie własną rzeczywistość, imponowałem innym, polegałem sam na sobie.
 

 
“No przecież nie napiszę tu, że mnie bardzo k***a boli, bo jeszcze ktoś napisze, że chciałby mi pomóc i dowie się, że bardzo tego potrzebuję.”



Piątkowa ręka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ludzie łączą się w pary, tworzą związki, by choć na chwile nie czuć się samotnymi, zapomnieć o własnej tragedii. Głębokie uczucia dają im złudne szczęście i krótkotrwałe bezpieczeństwo. Czasem zdarzają się chwilowe nadzieje na lepsze jutro. Chcesz wierzyć w to, że z Tobą będzie inaczej. Jednak wszystko kończy się znacznie szybciej niż się rozpoczęło. Cała przyszłość rozpływa się jak mydlana bańka, wszystko znika. Ne martwe uczucia sprawiają najwięcej bólu, ale tęsknota za chwilami mylącymi nam oczy. I za tym wszystkim co zostało obiecane, a mimo ogromnych chęci przepadło.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czuję ogromny ciężar winy i rozczarowanie. Po raz kolejny zawodzę, ranię. Doprowadzona do obłędu, porzucam wszystko co łączy mnie z dotychczasowym żywotem. Porzucam wszystko i odchodzę. Nic mnie tutaj nie trzyma, nie ma nikogo kto mógłby mnie zatrzymać. Wszystko co dawało mi szczęście i nadzieje umarło, pozostawiając mnie samotną. Z otwartym umysłem i krwawiącym wnętrzem, znikam w śród cieni, by przez ostatnie chwile usychać za sobą z tęsknoty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I wiem, że powrotów nie będzie. Zostawiam pożegnalny list i postanawiam, że to ostateczny koniec. Nie taki jak zawsze, kończący się po dniu czy dwóch. Teraz koniec ma być kropką, a nie przecinkiem. Jak to mówią ludzie, koniec rozdziału. Zaczynam wszystko od nowa. Bez niepotrzebnego ciężaru, którym jesteś Ty. Nie żebym za takiego cie uważał, ale rozumiesz. Być uzależnionym od drugiej osoby jest naprawdę denerwujące dla obu stron. I ciągle tłumaczenia, dlaczego tak a nie inaczej, i niepotrzebne kłótnie. Dlatego odchodzę, zostawiając ci ten list. Wiem, ze jestem tchórzem mówiąc ci dopiero po fakcie, jednak nigdy bym się w sobie nie zebrał by ci to powiedzieć.
Teraz mogę powiedzieć, że jestem wolny. Jak ptak czy inne stworzenie nie będące na uwięzi. Wiem, że nigdy nie zabraniałeś mi niczego i wszystko mogłem, jednak uwięziłeś mnie psychicznie. A teraz mam nadzieję, że będąc z dala od ciebie będę naprawdę wolny. I życzę ci abyś też uwolnił się ode mnie.
 

 
nie mam już nic do powiedzenia, wszystko straciło jakąkolwiek wartość. Słowa, czyny, ludzie. To wszystko nie jest ważne. Rozpadam się kawałek po kawałku i nikt zdaje się tego nie zauważać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Może pomyślę o Tobie przypadkiem, gdy będę stać na krawędzi parapetu jedenastego piętra. Przeraźliwie pustym wzrokiem popatrzę na małe postacie, usiłując ujrzeć pośród nich właśnie Ciebie. Może zdobędę się wtedy na odwagę, wyciągnę z kieszeni telefon i wykręcę Twój numer. Wezmę głęboki wdech, ale się nie odezwę. Może, gdy zacisnę powieki wspomnieniami wrócę do dni, kiedy byłaś. A potem po prostu skoczę.
  • awatar krzyki.ciszy: Znam go.. Miłość. Nie warto.
  • awatar krzyki.ciszy: Samobójstwo? Myśli się o nim pięknie, wyobrażenia są niesamowite.. A jaka jest rzeczywistość? Odpuść.. Warto odpuścić.
  • awatar Gość: Mhm... True Story.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mówią, że cię nie ma. Że tak naprawdę nie istniejesz. Każdy prawdziwy mężczyzna próbuje się bronić. Więc pijesz. Jeden kieliszek, drugi, potem trzeci... Jedna noc, potem druga, potem trzecia. Jedna kobieta, druga, trzecia. I jesteś. Przecież musisz być. W ustach czujesz smak alkoholu. Oczy pragną odpoczynku, zamykasz je. Na skórze czujesz jej dotyk. Nie parzy, nie wzrusza. Ale go czujesz. Przecież to dowody. Dowody na to, że jesteś. Że jesteś częścią istnienia. Marną, ale zawsze...
Rodzina? Fałsz, obłuda. Ty? Mistyfikacja. I co tu jest prawdziwe? Chyba tylko życie. A jeśli nie, to...
  • awatar krzyki.ciszy: Częścią istnienia jest każdy i to od nas zależy jaką to częścią będziemy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie umiem wyrazić tego, co bym chciała. Ostatnio ciągle tak jest. Staram się coś powiedzieć, ale do głowy przychodzą mi tylko nieodpowiednie słowa albo całkowicie różne od tych, które mam na myśli. Próbuję sama się poprawić, lecz wychodzi tylko gorzej. Tracę wątek. Tak jakbym była rozszczepiona na dwie i sama ze sobą bawiła się w berka. Po środku jest wielki słup i gonimy się wokół. Tamta druga ja zawsze zna właściwe słowa, lecz ta ja nigdy nie może tej drugiej złapać.


Chciałabym Ci wystarczać. tak idealnie. pasować do bioder, marzeń i Twojego Domu.
już zawsze, na zawsze, być.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czekałam na Ciebie od tak dawna. Widziałam Cię w tłumie z daleka. Szłaś środkiem, nie zwracając na nikogo uwagi. Nikt nie musiał mi mówić, że to Ty. Czułam to całą sobą. Patrzyłam prosto w Twoje oczy, ale nie dostrzegałam w nich swojego odbicia. Ty zdawałaś się mnie nie zauważać. Twoja twarz nie zdradzała żadnych emocji. Lodowa maska. Byłam dla Ciebie jednym ze składników wydychanego powietrza. Obojętna minęłaś mnie, powodując tym samym, że moim ciałem wstrząsnął zimny dreszcz. Ból rozrywał mnie od środka. Krzyknęłam. Nawet nie skinęłaś głową. Przez chwilę stałam i patrzyłam jak odchodzisz. Jak w moim umyśle zmieniasz się w cień.
  • awatar delicious: re@: nienawiść zaślepia, nie pozwala myśleć racjonalnie, chociaż czasem pozwala przetrwać... a ona właśnie mnie nienawidzi, nie potrafi spojrzeć mi w oczy i udzielić przebaczenia, zbyt wiele przeze mnie wycierpiała
  • awatar delicious: chyba już za późno byś się odwróciła, zbyt wiele wyrządziłam krzywd byś zechciała spojrzeć mi w oczy
  • awatar krzyki.ciszy: Bo to jest takie prawdziwe..Idealne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›